Potańczylibyście? Dziś to marzenie można zrealizować jedynie na parkiecie w dużym pokoju... Za imprezami zatęsknił także Klub Pod Jaszczurami. Legendarny krakowski klub studencki wspomina bal koronacyjny sprzed kilku dekad. "Jaszczury" zachęcają, by odszukać siebie lub bliskich na zdjęciach. FLESZ - Kolejne obostrzenia ogłoszone przez rządPonad sześćdziesiąt zdjęć z imprez tanecznych z lat opublikował na swoim facebookowym profilu Klub Pod Jaszczurami. Klub Pod Jaszczurami to najstarszy klub studencki w Krakowie i jeden z najstarszych w Polsce. Od 1960 roku odbywają się tu ważne wydarzenia społeczno-kulturalne: koncerty, debaty polityczne, wieczory z poezją, pokazy filmów, dyskoteki, wystawy. "Jaszczury" to nieodłączna część krakowskiego życia z takich wydarzeń był bal koronacyjny, na którym dawni bywalcy klubu mogą odnaleźć siebie lub swoich przyjaciół sprzed archiwalnych fotografiach opublikowanych przez klub studencki znalazła się także relacja z koncertu Andrzeja Zauchy, bywalca Klubu Pod bywaliście w legendarnym klubie, warto zaglądać na profil "Jaszczurów" na Facebooku - znajdziecie tam wiele fotograficznych wspomnień sprzed galeria zdjęć z balu Pod Jaszczurami na profilu znaki zodiaku wzbogacą się jeszcze w tym roku?Kto nie może wziąć ślubu kościelnego? Oto przypadki, gdy ksiądz odmówi narzeczonymPod Krakowem powstaje niesamowity kościół w kształcie... korony!Celebryci pokochali śluby w górach! Zobaczcie kto i gdzie się żeniłBudowa nowego odcinka S7 na północ od Krakowa. Koniec prac coraz bliżejLicytacje komornicze. Mieszkania i domy nawet za połowę ceny [OFERTY KWIECIEŃ 2021]Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Kiedyś te rzeczy były normalne, a dziś są zabronione (0) Nie uwierzycie, ile osób moderuje treści na polskim Twitterze – Co nowego w technologii? (0) „Człowiek mucha” Harry Gardiner, który wspiął się na 700 drapaczy chmur bez zabezpieczenia (0) Tajemnicze zniknięcie rowerzystki Tary Calico (0)
Klaudia Oronowicz-Chudzik Studniówka - dla większości młodych ludzi to pierwszy w życiu dorosły bal. Jak sama nazwa wskazuje, studniówka bierze swą nazwę od 100 dni, czyli czasu, który powinien dzielić ją od egzaminu dojrzałości (maturalnego). godnie z tradycją, to ostatni moment na beztroską zabawę, poprzedzający okres intensywnej nauki. Pierwsze bale maturalne w Polsce pojawiły się najprawdopodobniej w tym samy czasie, co sama matura, czyli 1932 roku. Wtedy właśnie, dzięki reformie systemu szkolnictwa, udało się stworzyć jednolity system oświatowy. Dawniej były dwie imprezy! Dziś studniówka i bal maturalny to praktycznie to samo, ale aż do lat 70. XX wieku - istniały dwa rodzaje imprez: studniówka oraz komers, czyli właśnie bal maturalny. Komers odbywał się po zdanych egzaminach i to on był początkowo pierwszym dorosłym balem, na który przychodziło się z osobą towarzyszącą. Uroczyste komersy z czasem zostały wyparte przez studniówki - szkolne imprezy, podczas których tańcom towarzyszyły różnego rodzaju gry, kabarety i zabawy. Nie zapraszano osób towarzyszących, bawiono się w gronie przyjaciół z klasy. Studniówki zyskiwały coraz większą popularność i coraz wyższą rangę, aż w końcu przejęły rolę uroczystych balów maturalnych. Zgodnie z tradycją, studniówki nadal zaczynają się od oficjalnej części, czyli wręczenia kwiatów i podziękowań dla wychowawców i nauczycieli. Przemawia zawsze ktoś z rady rodziców. Potem dyrektor zaprasza uczestników na poloneza. Jest czas na posiłek, wspólne zdjęcia i tańce. Dawniej bale trwały tylko do północy, ale od mniej więcej 1987 roku to zabawa do białego rana. Jak studniówki zmieniały się na przestrzeni lat? Tę historię pomogła nam przybliżyć pani Jolanta Szyler. Przez 36 lat (od 1981 do 2018) była nauczycielką WF-u w Zespole Szkół Spożywczych w Jarosławiu i przygotowywała maturzystów do tradycyjnego poloneza. Co roku miała wychowawstwo, pomagała swoim podopiecznym w organizacji i przygotowaniach do balu. Doskonale pamięta też swój bal maturalny, który był… w 1975 roku. Od 4 lat pani Jolanta jest na emeryturze, ale nadal co roku młodzież prosi ją o pomoc w przygotowaniach do poloneza, zrobienia układu tanecznego. Co roku zapraszają ją na studniówkę! Archiwum Pani Jolanty Szyler Rok 1975 (na zdjęciu Pani Jolanta) - To jedna z najlepszych imprez w życiu. Przeżywają ją tak samo mocno dziewczyny jak i chłopcy. Obserwowałam, jak się wszystko zmieniało na przestrzeni lat. I mogę szczerze powiedzieć, że zaszły ogromne zmiany pod wieloma względami. Przeżycia młodzieży się nie zmieniły, zmieniło się jednak ich podejście - podsumowuje pani Jolanta. Miejsce balu - Zarówno moja studniówka, jak i moich pierwszych uczniów organizowana była w szkole. Jednak po kilku latach mojej pracy, zaczęło się to zmieniać. Około 1991 roku większość jarosławskich szkół przeniosła imprezy na halę sportową (MOSiR), a już w 1993 roku zaczęto je organizować w restauracjach i tak zostało do dziś. To był prawdziwy przełom i diametralna zmiana. Występy artystyczne - zniknęły z programu imprez - Tradycją studniówek zawsze był program artystyczny, który przygotowywała młodzież. Program był niespodzianką dla nauczycieli. Zwykle robiło się go około godziny 22. To była jedna z lepszych części imprezy. Szkoda, że już się od tego odchodzi. Młodzież bardzo się do tego przykładała. Wymyślali ciekawe konkursy, wyzwania, organizowali tańce z gwiazdami, losowe śpiewanie piosenek, itp. Angażowali w te zabawy również nauczycieli. Teraz to raczej uczniowie się sami bawią. Rewolucja w strojach W czasach PRL strój studniówkowy nie prezentował się w żadnym stopniu balowo. Sukienki i spódnice w ciemnej tonacji. Musiały mieć długość za kolano, towarzyszyły im zaś białe, eleganckie bluzki. Chłopców obowiązywał garnitur z krawatem. \- Jednak, kiedy ja miałam studniówkę, pani dyrektor zgodziła się na kolorowe sukienki, ale musiałyśmy wszystkie wybrać ten sam fason. Później coraz bardziej się to zmieniało. Wśród sukienek studniówkowych zapanowała ogromna różnorodność - od wytwornych sukni balowych po obcisłe sukienki mini. Niektóre dziewczyny ubierały się nawet wręcz wyzywająco. W ostatnich latach, obowiązkowym dodatkiem dla dziewczyn stała się czerwona podwiązka. \ Archiwum Pani Jolanty Szyler Rok 2004. Klaudia Oronowicz Rok 2022. [\- Odkąd pamiętam zawsze na studniówkach grały jakieś zespoły. Do dziś zresztą tak jest na większości bali. Tylko nieliczne szkoły decydują się na DJ-a. Polonez musi być To chyba jedyny element, który zachował pełną wierność tradycji. Skąd wziął się ten zwyczaj? Pojawił się na przełomie XVI i XVII wieku wśród wyższych sfer społeczeństwa. Tańczony był na oficjalne otwarcie przyjęcia, zanim zabawa zaczęła się na dobre. Z założenia polonez podobny jest do swojego rodzaju parady, w której uczestnicy prezentują się przed jego gospodarzami czy też najważniejszymi gośćmi. Studniówka przejęła ten zwyczaj - korowód uczniów prezentuje się przed gronem nauczycielskim i rodzicami. Od dwóch dekad uczniowie tańczą poloneza do słynnego utworu Wojciecha Kilara. - Czasem jestem nawet zaskoczona, jak bardzo maturzystom zależy na tym tańcu. Przeżywają to bardzo, może nawet bardziej niż 20 lat temu i widać, że jest dla nich ważnym elementem studniówki. Nie chcą tuptać tylko w miejscu. Chcą, żeby im wymyślać jakieś ciekawe figury, przeplatanki, wianuszki. Po prostu by było ładnie. Przed balem robię im zawsze dwie próby generalne w restauracji, w której będzie studniówka. Zawsze jest wysoka frekwencja i zabierają też swoich partnerów, partnerki. Jestem pełna podziwu dla nich, że tak poważnie do tego podchodzą. Archiwum Dziennika Łódzkiego Rok 1978. Archiwum Pani Jolanty Szyler Rok 2004. Klaudia Oronowicz Rok 2022. Nieodpłatny bal dla nauczycieli… nie do końca Nauczyciele zawsze brali udział w balach i zawsze byli proszonymi gośćmi wraz z osobami towarzyszącymi. I zawsze było to dla nich nieodpłatne. Teraz to się zmienia i to z inicjatywy samych nauczycieli. Coraz częściej się też zdarza, że nie płacą tylko wychowawcy klas maturalnych. Pozostała część nauczycieli również jest proszona, ale płacą sami za siebie. To wynika z ich inicjatywy. Chcą płacić za siebie i swoje osoby towarzyszące, by nie narażać młodzieży na zbyt wysokie koszty. Wiadomo, kiedyś te imprezy nie były tak drogie, a dziś robi się je z większym rozmachem. Większość nauczycieli czuje się po prostu niezręcznie, gdy uczniowie muszą za nich płacić. To jednak dość droga impreza Znakiem czasów jest, że część uczniów nie idzie na bal, bo ich na to nie stać. Dzisiejsze studniówki są bardzo drogie, koszt to około 500 złotych. Często wychodzi o wiele więcej. Kiedyś były znacznie niższe ceny. A poza tym dochodzi sporo dodatkowych kosztów. - Kiedyś nie było kamerzysty, który jest stosunkowo drogi, a fotografa brało się tylko na godzinę na początek studniówki, by zrobił wspólne grupowe zdjęcia. Nie angażowało się go na dalszą część balu. Dziewczyny czeszą się u fryzjerów, idą do kosmetyczki na makijaż, robią paznokcie hybrydowe plus sukienka - to wszystko kosztuje. - Kiedyś dziewczyny się tak nie szykowały. Parę ładnych lat temu w szkole nie można było mieć makijażu, więc na studniówkę jak ktoś zrobił to bardzo delikatny. Czasy się teraz zmieniły. Kiedyś to przygotowanie do studniówek nie było tak absorbujące jak dziś. Nawet, jak się coś zrobiło, to swoim sumptem. Dużą różnicę robi też to, że trzeba zapłacić sporą sumę pieniędzy w restauracjach, które nie są skłonne obniżyć ceny, nawet przy rezygnacji z jakiegoś dania. Archiwum Dziennika Zachodniego. Rok 1966. - Dawniej wszystko przygotowywaliśmy sobie sami, szczególnie jak były studniówki w szkołach czy na hali sportowej. Każdy coś robił. Dziewczyny umawiały się, która co upiecze, jaką sałatkę zrobi itp. Na stołach stały wędliny, sery, nie było za bardzo ciepłych i wystawnych dań, a już na pewno nie tyle co dziś! Teraz się po prostu wszystko komuś zleca, a kiedyś wszystko robiła młodzież, której pomagali rodzice. A propos rodziców - Kiedyś bardziej się angażowali. Teraz młodzież sobie sama wszystko organizuje. Pamiętam, może z 10 lat temu, że przed studniówką najpierw było wybieranie rady rodziców. Rodzice i uczniowie spotykali się w szkole i wybierali komitet organizacyjny studniówkowy. Dorośli pomagali prawie wszystko załatwić. Teraz młodzież została z tym sama. Fakt, że jest łatwiej, bo wystarczy wykonać tylko kilka telefonów i wszystko można załatwić, ale to i tak duże wyzwanie dla tak młodych osób. Rodzice przychodzą już tylko pilnować na studniówkach - dwóch rodziców na klasę (to wymóg każdej ze szkół). Konsumpcjonizm - Dzisiejsze społeczeństwo jest o wiele bardziej konsumpcyjne. Kiedyś w studniówki bardziej się młodzież angażowała, mam na myśli przygotowania. Każdy chciał coś zrobić, dać jakąś cząstkę siebie. Młodzież traktowała to jako ich zabawę i poczuwali się do obowiązku jej organizacji. A w tej chwili, jak znajdą się trzy osoby, które chcą zorganizować bal, to jest dobrze. Jak się nie znajdzie w grupie jakiś wiodący lider, to bywa słabo z organizacją. Większość woli przyjść na gotowe.
Ośrodek zmienił właściciela, ale główny budynek, który kiedyś tętnił życiem, od ponad dwóch dekad jest nieczynny. Kiedyś były tu dyskoteki i imprezy znane w całym Boszkowie. Pirat od ponad dwóch dekad stoi pusty | Grodzisk Wielkopolski Nasze Miasto
Organizacja imprez > Blog > Jak wygladały Imprezy integracyjne dawniej, a jak wyglądają dziś?Przez wiele lat obraz imprez integracyjnych rysował się jako spotkanie grupy osób, których jednym celem jest picie alkoholu do białego rana i robienie najróżniejszych głupot. Pracownicy traktowali wyjazdy integracyjne niczym szkolne biwaki. Nikt tak naprawdę nie czerpał korzyści z tego typu spotkań, nikt w takiej sytuacji nie był wygranym. Jak dokładnie bawiono się na imprezach integracyjnych 10 lat temu, jak dziś są organizowane spotkania integracyjne? Jakie zaszły zmiany, czym są spowodowane i jakiego rodzaju niebanalne programy integracji mogą zaowocować w przyszłości? „Kiedyś to były imprezy integracyjne...” Kiedyś to się działo, nie to co dzisiaj. Rzeczywiście, jeszcze kilka lat temu impreza integracyjna związana była tylko i wyłącznie z zabawą na maksa. Impreza zaczynała się już w autobusie wiozącym uczestników na miejsce. Impreza trwała do białego rana, a raczej do utraty resztek sił. Bieganie po holach hotelowych, różnego rodzaju zniszczenia, poranny obraz pobojowiska. Oczywiście to skrajne przykłady dawnych imprez integracyjnych. Istotnym jednak jest fakt, że wtedy taki wyjazd był traktowany przez wszystkich jako czas zabawy, kompletne zapomnienie o pracy, o firmie. Program opierał się jedynie na zebraniu większości pracowników w ośrodku wczasowym, hotelu, z dala od centrów wielkich miast. Nic nie było przemyślane, brakowało konkretnego planu. Pracodawcy po prostu nie zdawali sobie sprawy, że poprzez wyjazdy integracyjne można czerpać zyski. Że taka impreza to trafiona inwestycja. Dodatkowo negatywny obraz imprez integracyjnych został umocniony przez media czy też film „Wyjazd integracyjny”. Pracownik po takim maratonie imprezowym wracał zmęczony, a różnego rodzaju sytuacje jakie tworzyły się podczas wyjazdów, negatywnie oddziaływały na późniejsze relacje w miejscu pracy. Jednak czas tego typu spotkań integracyjnych przeminął. Pracodawcy zdecydowali się na dwie drogi działania. Część zrezygnowała z wysyłania pracowników na integrację, część postanowiła szukać czegoś oryginalnego, w pełni przemyślanego, tak aby imprezy integracyjne dawały wszystkim korzyść, by zarówno pracownik jak i pracodawca czuł się wygranym. Współczesne imprezy integracyjne z korzyścią dla każdego Dziś przygotowanie imprezy integracyjnej nie jest proste. Należy brać pod uwagę potrzeby firmy, założyć sobie cele do zrealizowana. Równocześnie przygotować taki program aby pracownicy byli zadowoleni z tego co im się zaoferuje. Nie oznacza to, że rezygnuje się z przygotowania kolacji, spotkania na dyskotekowym parkiecie, aczkolwiek takie rozwiązania nie są już celem samym w sobie, nie są centralnym punktem imprezy integracyjnej. Podejmuje się decyzje o realizacji takich imprez gdzie zaproszeni będą mogli skutecznie pogłębiać swoją wiedzę, rozwijać umiejętności, odkrywać w sobie nowe możliwości działania. To wszystko będzie procentowało w toku późniejszego działania na rzecz firmy. Dlatego specjaliści od organizowania imprez integracyjnych doskonale wiedzą na co postawić, co zaproponować by wszyscy zainteresowani na tym skorzystali. Tylko oryginalne pomysły na integrację pracowników Imprezy integracyjne można organizować o każdej porze roku. Wybór odpowiedniego miesiąca jest często związany z miejscem i tematem imprezy, a także celami jakie postawiła przed sobą firma. Pierwsze miesiące roku, okres wiosenny to najczęściej imprezy integracyjne ściśle powiązane z podsumowaniem roku w firmie, nagrodzeniem najlepszych pracowników. Miesiące cieplejsze pozwalają na organizację najróżniejszych spotkań na świeżym powietrzu, realizację pikników rodzinnych. Okres jesienny i zimowy to przygotowanie krótkich spotkań integracyjnych, odbywających się z zazwyczaj w klubach czy restauracjach Jakie imprezy integracyjne warto zorganizować aby przynosiły określone korzyści? Spotkania w terenie czyli temat rzeka. Istnieje cała masa oryginalnych pomysłów na doskonałą i efektywną imprezę integracyjną. Teren otwarty daje wiele możliwości niebanalnego przygotowania imprezy integracyjnej. Począwszy od wykorzystania przestrzeni miejskiej po wyjazd w kompletną głuszę. Coraz popularniejsze stają się wyjazdy integracyjne typu survival. Można pracowników sprawdzić w trudnych warunkach, równocześnie gwarantując im najwyższy poziom rozrywki. Wszelkiego rodzaju survival wymaga od uczestników nie tylko odporności ale i kooperacji. Tylko współpraca może zagwarantować sukces, co ma późniejsze przełożenie na pracę w firmie. Dodatkowo w trakcie takich wyjazdów nie ma podziału na stanowiska. Każdy jest na tym samym poziomie i każdy musi dać z siebie jak najwięcej. Współpraca, analityczne myślenie niezbędne będzie także w trakcie gier miejskich. Kiedy firma nie posiada większych środków na imprezę integracyjną, to gra miejska okazuje się idealnym rozwiązaniem. Połączeniem survivalu oraz gry miejskiej są z kolei wszelkiego typu gry terenowe. Otwarta przestrzeń, trudne warunki, różnego rodzaju zadania do wykonania. Bez współpracy, bez sprawnego myślenia się nie obejdzie. To także test na sprawdzenie umiejętności pracowników z przeróżnych dziedzin. Pozytywnym zjawiskiem przy organizacji spotkań integracyjnych jest zapraszanie nie tylko pracowników firmy. Coraz częściej organizuje się pikniki rodzinne czy imprezy turystyczne nie tylko dla obecnych ale i byłych pracowników. To skuteczne budowanie atmosfery, docenienie pracowników. To również wzmacnianie więzi, budowanie lojalności względem firmy. Dobrym pomysłem pobudzającym do działania w trakcie imprez integracyjnych jest organizowanie zawodów sportowych. Rywalizacja pomiędzy działami czy też oddziałami firmy na polu gry do paintball-a czy poprzez gry zespołowe typu piłka nożna. Zacieśnianie więzi, kształtowanie wśród pracowników działań zespołowych i naturalnie pozytywnie spędzony czas. Niebanalne spotkania integracyjne nie muszą być organizowane z dala od siedziby firmy, nie muszą być związane z kilkudniowym wyjazdem. Kiedy firma nie dysponuje dużym budżetem. Kiedy zatrudnienie w przedsiębiorstwie jest na niskim poziomie. Kiedy wysłanie większości pracowników na kilkudniowy wyjazd zdestabilizuje pracę firmy należy sięgać po inne ale również skuteczne rozwiązania. Od pewnego czasu ogromną popularnością cieszą się tzw. escape room. Wizyta w takim miejscu to dobry pomysł na integrację pracowników. Wspólne wyjście i rozwiązywanie zagadek niejako wymusza współpracę, wymaga skutecznego działania wszystkich pracowników. Organizacja takiej integracji pozwoli również dowiedzieć się o tym w jaki sposób pracownicy podchodzą do problemów, jak radzą sobie pod presją czasu. Kilkugodzinne spotkania integracyjne można przygotować również w takich miejscach jak kręgielnia czy tor gokartowy. To również oryginalny sposób na to aby przy znakomitej rozrywce pracownicy bliżej siebie poznali, by budowali pozytywne relacje, które zaowocują w przyszłości. Lepiej nie organizować integracji niż zrobić to byle jak Dziś żadna z firm nie może sobie pozwolić choćby na minimalny uszczerbek wizerunku. Dlatego lepiej zrezygnować z organizowania imprez integracyjnych niż zrobić ja byle jak, niż wysłać pracowników na wyjazd jak za starych czasów. Pracownik jak i pracodawca muszą korzystać na imprezach integracyjnych dlatego wszystko musi być starannie zaplanowane i zrealizowane. Tym samym tylko niebanalne pomysły, programy spotkań integracyjnych mają rację bytu. Podstawą jest znalezienie takiej tematyki spotkań, które okażą się inwestycją o sporej stopie zwrotu.
Święta, święta, śpiew i kolęda. Czy kiedyś zabrzmi znów, Jak za dawnych lat. Kiedyś to były święta. Jak zabrzmiała kolęda. To ją słychać już było z oddali. Nie z kasety, nie z płyty, lecz z prawdziwej ochoty. Wszyscy razem kolędy śpiewali. Kiedyś to był święta.
Czołgiem! Dzisiaj będzie moja życiowa historyjka. Ostatnio czytałam jakiś swój stary wywód z tej kategorii i pamiętam, że było dużo komentarzy o tym, iż uwielbiacie moje historie życiowe i porażki chyba też (huehue), dlatego zapraszam Was na historie o moim pierwszym nie było, to nie ja śpiewałam i konkretniej jest to mój pierwszy koncert, ale Agnieszki Chylińskiej, mojego pierwszego jako takiego nie pamiętam, ale chyba na jakimś festynie grała Majka Jeżowska, która hulała w Opolu i piła kakało... także cofnijmy się, ale do 2015 roku, kiedy byłam piękna, młoda i błyszczałam niczym masło na piękny dzień, konkretniej maj i konkretniej przed majóweczką. Siedziałam sobie u znajomych i grałam w porypaną grę polegającą na tym, że przyklejasz sobie kartkę z przedmiotem, czy postacią na czoło, jak debil i reszta zgaduje, kim jesteś. Także byłam śląską, mielonką ect. Najczęściej jakąś kiełbasą. Pozdrawiam koleżankę, bo mnie obserwuje na insta, to może łaskawie przeczyta. To nie ma większego sensu, ale jest śmieszne, więc dodałam. Gdy skończyliśmy tą, jakże edukacyjną grę, poszłam do domu i tam była moja siostra, która się zapytała, co robimy w majówkę. No to pewnie standard - grill i piwsko, ewentualnie piwsko i grill. Zapytała to więc mówię, że pojedziemy sobie może na koncert Chylińskiej do Wrześni, koło Poznania? (jestem z Gdańska i mam daleko do tego miasta).Liczyłam na ostre ,,nie", albo "popi#$rdoliło?", a tu bach ,,dobra, to jedziemy!". W moim mózgu zrodziło się wiele pytań.. jak pokazać krakowską suchą? Ile nóg ma stonoga? Dlaczego Mandaryna zrezygnowała ze śpiewania? Czy łysi, jak myją twarz, to całą głowę też?Ale żartujesz nie? Nie żartowała. Powiedziała, że wyjdziemy sobie o drugiej w nocy, coby uniknąć korków. Ogarnęłam się i poszłam spać. Nie mogłam - przecież to emocje, pierwszy koncert, no Agnieszkę już widziałam, ale być na koncercie to był sztos nad sztosami. Czułam się, jakby mi przybiła piątkę, chociażby pierwsza, budzik dzwoni... odzywa się niezapomniana, choroba lokomocyjna! Wiem, że czeka mnie podróż, ale już sama myśl drażni mnie nie miłosiernie. Nie mogę jechać. Dzwonie do siostry, że jednak nie dam rady, ona mówi, że dam. Przekonała szybko. Wsiadaliśmy do samochodu, zwarci i gotowi. Telefon jest, majtki na zmianę też, makijaż kilometrów dalej... bierze mnie na wymioty. Lokomotiv? To dla ciotów. Jednak swoje płatki zatrzymałam przy sobie. Zasnęłam. Obudził mnie głos mojej siostry ,,Chce ci się siku?" - nie chce, ale zaraz pewnie będzie mi się chciało, więc wychodzę. Jesteśmy na stacji benzynowej, szwagier tankuje, idę do toalety. Wypada coś chociaż kupić - kupuje 7Daysa, babka się na mnie dziwnie patrzy. Idę do kabiny, mijam lusterko. Stop, cofam się. A tam? Rozmazana ja, totalnie tusz zjechał mi na dół i wyglądałam, jak Marilyn Manson, po przeszczepie obu nerek. Ogarniam się. Wychodzę, uśmiecham się do Pani i mówię, że zasnęłam w makijażu. Ona mówi, że chciała zwrócić mi uwagę, ale może tak miało dalej, godzina 7 rano prawie, jakoś tak jesteśmy na miejscu. Stoimy na parkingu, siostra ze szwagrem muszą się zdrzemnąć, koncert o 20. Mnie się nie chce spać, bo spałam po drodze. Chce mi się pić, a dookoła tylko sklep z gaśnicami. Właśnie Pani otwierała. Była majówka, większość sklepów zamknięta, ale z gaśnicami zapierdalają. Daleko hen, Żabka. Więc kupuje picie i wchodzę do samochodu. Próbuje zasnąć, ale mi nie idzie. Pochodziłam trochę i znalazłam miejsce, gdzie ma być koncert. Już powoli scenę później poszliśmy coś zjeść. Tylko Kebaba znaleźliśmy więc na śniadanie były frytki. Przynajmniej dla mnie bo nie lubię kebaba. Niedojedzone w pudełku położyłam na tylnym siedzeniu w aucie. Pojechaliśmy do Poznania, zobaczyć te słynne koziołki. Czekałam pół godziny, aż dwa kozioły (jak te w Ranczu hehe .. he) się pykną i otworzą się niedomknięte drzwi. Później wszyscy klaskali. Really? To nielądowanie - dla mnie to słowo brzmi dziwnie, ale mój program do sprawdzania pisowni twierdzi, że się piszę razem, więc tak powrocie okazało się, że pod sceną już koczowało kilku fanów. Każdy z nich miał koszulkę zrobioną przez siebie, jedne ładne inne... creepy, ze zdjęciem na cyckach kiepskiej jakości. Ja nie miałam nic! Teraz coś znajdź! Na Allegro wysyłka w tydzień, a ja czułam się naga, no jak nie fanka. Szukałam, szukałam, aż znalazłam sklep z pamiątkami i kupiłam sobie bransoletkę z muliny, na której był napis ,,AGNIESZKA". Na pewno Artystka doceni i zauważy ze sceny. Rozpoczęło się koczowanie z fanami, których nie znałam. Każdy miał na tapecie w telefonie zdjęcie Chylińskiej, a jak ktoś dzwonił, słyszałam ,,Winną", albo ,,Wybaczam Ci", a ja miałam jako dzwonek ,,Plastikową Biedronkę". Stałam idealnie pod barierką. Najlepsze miejsce, jeszcze pięć godzin i koncert mój. Nie licząc wychodzenia na iść po coś do auta i usiadłam dupskiem na te frytki. Nie chcecie wiedzieć, jak wyglądały moje spodnie. Trzeba było kupić nowe na alternatywnym bazarze, bo sklepy zamknięte, a gdy przyszłam, pierwsze rzędy były już zajęte. Nagle usłyszałam głos jakiegoś fana... ona była tu od rana! Nie wiem czemu, ale bez spiny mogłam sobie wleźć. Chociaż byłam ściśnięta, niczym naleśnik, to miło było, że ludzie zrobili koncercie pisać nie będę, bo było super. Gardło rozjechane jak po ostrej imprezie. Naprawdę mimo wszystko fajnie wspominam ten później pojechałam do Bydgoszczy i miałam już swoją koszulkę. Czujecie ten fejm?Mam nadzieję, że ta historia Wam się podobała, bo wtedy będzie więcej :DZapraszam na Instagrama KLIK i do obserwowania newsów z mojej książki KolorowoBeatryczePodobne wpisy: -> ,,Kiedyś to było..." - czyli historia o różowej -> ,,Kiedyś to było..." - czyli historia o kalendarzach adwentowych.
Kiedyś to były bale! Jak dawniej witano Nowy Rok? Imprezy sylwestrowe na archiwalnych zdjęciach. Bal sylwestrowy 1955-1960 Zabawa sylwestrowa w Warszawie.
. 776 770 429 327 716 764 792 695