Dzięki temu każda budowa znajdująca się w granicach określonych w umowie, na którą skieruje się budowlańca, aby stale świadczył zadania, będzie jego stałym miejscem pracy w rozumieniu PORADNIK: Dress code, czyli pracownicy w służbowych uniformach. Jak przychodzić ubranym do pracy? Czy pracodawca może wymagać dress code? Pracodawca ma prawo wymagać, by personel nosił określony strój służbowy w środowisku Dress code, czyli pracownicy w służbowych uniformach. Jak przychodzić ubranym do pracy? Czy pracodawca może wymagać dress code?Zgodnie z artykułem 104 kodeksu pracy, pracodawca, który ma określone wymagania, co do stroju służbowego swoich podwładnych, może je ustalić, w wewnętrznym regulaminie pracy. Wytyczne zawarte w regulaminie muszą być podane do wiadomości pracowników, w sposób przyjęty w firmie, tak by mieli oni możliwość zapoznania się z nimi. - Zasady firmowego dress code’u można sformułować w wewnętrznej instrukcji lub nawet w umowie o pracę. Pracownik powinien je poznać przed podpisaniem umowy - mówi Agnieszka Janowska, radca prawny w TGC Corporate Lawyers. - Pracodawca ustanawiając zasady ubioru w firmie, nie powinien przy tym przekroczyć granicy dobrego smaku. Zgodnie z art. 111 musi szanować godność i inne dobra osobiste swoich Day, czyli piątek na luzieWygląd w pracy wpływa na to, jak będziemy odbierani przez współpracowników, przełożonego, klientów czy kontrahentów. - W mniejszych firmach ogólne wskazówki zwykle dotyczą stonowanej kolorystyki oraz nie eksponowania pewnych partii ciała, co w środowisku zawodowym jest wyrazem braku profesjonalizmu - mówi Dorota Strzelec, psycholog pracy, konsultantka zarządzania kadrami w StaffPoland - Często zakazuje się także noszenia np. dżinsów, klapków, odkrytych ramion itp. W tak wyznaczonych ramach, pracownik decyduje o swoim ubiorze zgodnie z osobistymi preferencjami - dodaje Dorota Strzelec. Zdarza się, że pracodawca w trosce o profesjonalny wygląd swoich podwładnych, i wizerunek firmy, finansuje stroje służbowe w ramach dodatkowego benefitu. W tym przypadku może on zakupić je samodzielnie lub też zwrócić pracownikowi koszty przeznaczone na ten cel. Popularnym zjawiskiem w polskich firmach są tzw. casual fridays, czyli piątki na luzie. W tym dniu pracownicy mogą przyjść do pracy w nieco mniej oficjalnym stroju, pod warunkiem, że nie mają wówczas spotkania z klientem, czy kontrahentem. Dopuszczalne jest włożenie dżinsówi koszuli zamiast np. oficjalnego code w fabryceW przypadku pewnych stanowisk pracy wymagane jest, aby pracownik ubrany był w odzież roboczą, która spełnia funkcję ochronną. Zasady jej stosowania regulowane już są przez odrębne przepisy. To, w jakich sytuacjach należy ją zakładać ściśle określa art. 237 § 1 kodeksu pracy. Zgodnie z tym przepisem, należy ją nosić kiedy istnieje ryzyko, że ubiór oraz obuwie pracownika mogą ulec zniszczeniu, bądź gdy ich noszenie jest podyktowane wymaganiami technologicznymi, bhp lub sanitarnymi. Dotyczy to pracowników firm budowlanych, czy produkcyjnych, którzy mają styczność np. z niebezpiecznymi na określonym stanowisku pracy, konieczne jest by pracownik ubrany był w strój roboczy, to zgodnie z § 1 pracodawca nie może dopuścić do niego, podwładnego, który nie posiada ochronnej odzieży i butów. W tej sytuacji noszenie stroju roboczego jest jednym z obowiązków pracowniczych, który wynika z art. 100 § 2 Podobnie jak przestrzeganie przepisów i zasad Jest możliwe, by pracodawca utworzył stanowisko pracy, na którym personel korzysta z własnej odzieży roboczej i butów. Oczywiście za jego zgodą, i tylko wówczas, gdy będą one spełniać wymogi bhp - podkreśla Agnieszka Janowska z TGC Corporate Lawyers. - Pozwala na to art. 237 7§ 2 Wyjątkiem są stanowiska, na których pracownicy obsługują bezpośrednio maszyny i inne urządzenia techniczne, bądź wykonują prace, które powodują intensywne brudzenie, czy skażenie odzieży środkami chemicznymi, promieniotwórczymi lub materiałami zakaźnymi - dodaje Agnieszka Janowska. Jeśli pracodawca i podwładny ustalą zgodnie, że pracownik będzie korzystałze swojej odzieży i obuwia roboczego, to należy mu się ekwiwalent z art. 2379 § 2 i 3 pracodawca jest również zobowiązany zapewnić pranie, konserwację, naprawę, odpylanie i odkażanie odzieży oraz obuwia roboczego. Jeśli nie ma możliwości tego zagwarantować, może zrobić to sam pracownik. Wówczas jednak należy mu się ekwiwalent pieniężny w wysokości kosztów poniesionych na ten cel. Wyjątek stanowi strój roboczy skażony chemicznie lub kary porządkowej, do rozwiązania umowyNa pracowników, którzy nie przestrzegają norm dotyczących ubioru w miejscu pracy można nałożyć sankcje. Zgodnie z art. 108 kodeksu pracy, może ona przyjąć formę kary pieniężnej. Nie można jednak zastosować jej w przypadku podwładnych, którzy zobowiązani są nosić strój korporacyjny, tutaj jedynie możliwe jest obniżenie premii uznaniowej. Jeżeli pracodawca oceni zachowanie podwładnego, jako zakłócanie ustalonej organizacji pracy, może go upomnieć lub udzielić nagany. - Wyrok SN 25 stycznia 2005 r. (I PK 153/04) potwierdził, że pracownika za brak stroju korporacyjnego, można zwolnić dyscyplinarnie, tylko wówczas, gdy swoim zachowaniem zagraża interesom pracodawcy - dodaje Agnieszka Janowska. Jeśli natomiast do zasad nie dostosowuje się pracownik, którego stanowisko pracy wymaga stroju roboczego, to łamie on w ten sposób przepisy bhp. Zgodnie z może mu za to grozić nawet zwolnienie w trybie dyscyplinarnym. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Ściśle określone korporacyjne zasady panujące w konbini zapewniają aspołecznej Keiko poczucie bezpieczeństwa, a uniform, który nosi w pracy, staje się częścią jej tożsamości. Do bólu poukładane życie bohaterki wywraca się do góry nogami, gdy w sklepie pojawia się Shiraha, chłopak z podobnymi problemami.
W ostatnim czasie często spotykam się z pytaniami w jaki sposób określić pracownikowi miejsce pracy w umowie? Czy wskazanym miejscem pracy może być obszar całego kraju? Czy pracodawca może określić miejsce pracy poprzez użycie stwierdzenia „Łódź (przykładowo) i inne miejsca wskazane przez pracodawcę”? O ile w przypadku pracowników biurowych, pracowników produkcji – tj. wszystkich osób, które świadczą pracę wyłącznie w siedzibie firmy sytuacja jest prosta o tyle w sytuacji pracowników mobilnych często ustalenie miejsca pracy jest problematyczne. Jak w takim razie ustalić miejsce wykonywania pracy w umowie? I jaki wpływ miejsce pracy ma na świadczenia przysługujące pracownikowi? I. Czym jest miejsce pracy? W jaki sposób określić pracownikowi miejsce pracy w umowie? Zgodnie z art. 22 KP pracownik jest zobowiązany do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę. Należy zatem stwierdzić, iż co do zasady miejsce, czas i zakres pracy wskazuje pracodawca. Miejscem pracy w pewnym uproszczeniu jest lokalizacja, w której pracownik będzie świadczył umówioną przez strony pracę na rzecz pracodawcy. Biorąc pod uwagę powyższe określenie miejsca pracy powinno wskazywać na stały, określony punkt, łatwy do zlokalizowania np. siedziba firmy, nazwa miejscowości. Sytuacja jest prosta w sytuacji pracowników biurowych lub takich, którzy stacjonarnie wykonują swoją pracę w jednym miejscu. Problem powstaje w kwestii pracowników mobilnych np. kierowców, przedstawicieli handlowych, kurierów. Mobilne stanowiska pracy to takie, na których wymagane jest od pracownika częste przemieszczanie się w trakcie realizowania swoich obowiązków służbowych. W sytuacji gdy pracownik wykonuje więc pracę mobilną to miejsce świadczenia pracy pracownika mobilnego oznaczające pewien obszar jego aktywności zawodowej musi odzwierciedlać rzeczywisty stan rzeczy, ma zatem być to obszar, w którym pracownicy mobilni będą na stałe zobowiązani do przemieszczania się (zob. uchwałę SN z dnia 19 listopada 2008 r., II PZP 8/08, MoPr Nr 12/2008). W przypadku pracowników mobilnych miejsce pracy może więc rozciągać się na oznaczony obszar. Okoliczności konkretnego przypadku zdecydują o tym, jak duży będzie to obszar np. dzielnica, miasto, gmina, powiat, województwo. Umowa musi odzwierciedlać rzeczywisty stan rzeczy i jest to bardzo ważny warunek. II. Jaki wpływ miejsce pracy ma na świadczenia przysługujące pracownikowi? Wskazane w umowie o pracę miejsce ma decydujący wpływ na kwalifikowanie wyjazdów pracowników jako podróż służbową bądź jako świadczenie pracy nie mające charakteru takiej podróży. Wyjazdy pracownika związane ze świadczeniem pracy w obszarze wskazanym w umowie o pracę nie są podróżą służbową, a koszty wyżywienia bądź noclegu finansowane przez pracodawcę są nieodpłatnym świadczeniem podlegającym opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Natomiast wyjazdy pracowników poza obszar wskazany w umowie o pracę są podróżą służbową. Pracownikowi przysługują wtedy należności na pokrycie kosztów związanych z podróżą służbową. W przypadku wąskiego określenia miejsca pracy każde przekroczenie granicy wskazanego obszaru należy traktować jako podróż służbową i wypłacać pracownikom diety w odpowiedniej wysokości bądź zapewnić całodobowe wyżywienie. Jednakże każdy kij ma dwa końce: W przypadku zbyt szerokiego określenia miejsca pracy pojawia się ryzyko godzin nadliczbowych. Czas podróży w ramach podróży służbowej do miejsca przeznaczenie i czas powrotu nie jest wliczany do czasu pracy (są wyjątki w tym zakresie, poruszę je w przyszłości w innym artykule). Przy szerokim miejsca wykonywania pracy na szerszy obszar, dojazd do poszczególnych lokalizacji nie jest podróżą służbową tym samym jest to czas pracy pracownika, co może rodzić konieczność wypłaty nadgodzin. III. Podsumowanie: Jak właściwie określić miejsce pracy w umowie o pracę? ⇒ wskazane w umowie o pracę miejsce pracy powinno być rzeczywistym miejsce świadczenia pracy przez pracownika; ⇒ dopuszczalne jest określenie szerszego miejsca pracy niż jedna lokalizacja, jednakże pod warunkiem, iż rzeczywiście pracownik pracuje stale na szerszym obszarze i jest to uzasadnione jego specyfiką pracy (stanowiskiem); ⇒ koniecznie należy pamiętać, że zarówno wąskie określenie miejsca pracy jak i szerokie jego określenie ma swoje wady i zalety, w postaci z jednej strony konieczności wypłaty diet, z drugiej strony konieczności wypłaty godzin nadliczbowych. ⇒ zapis „i inne miejsca wskazane przez pracodawcę”, nie jest zapisem prawnie dopuszczalnym. Miejsce pracy powinno być wskazane konkretnie, może to być szeroki obszar, jednakże musi to być wskazane wprost i musi być to uzasadnione specyfiką pracy. Jeśli potrzebujesz porady prawnej, indywidualnej konsultacji to napisz do mnie na adres: katarzyna@
Część z nich jest liberalna w tej kwestii, widząc w tatuażach formę ekspresji i zrozumienia dla młodszej generacji. Inne mogą utrzymywać bardziej konserwatywne podejście. Tatuaż a praca w korporacji. Korporacje z często formalnymi i strukturyzowanymi środowiskami pracy mogą wydawać się ostoją tradycyjnego podejścia do tatuaży.
Emocje w pracy eskalują, wybuchają i tlą się praktycznie cały czas. Czasem to łzy szczęścia związane z awansem, czasem smutek po negatywnym feedbacku od przełożonego. Przeżywamy je intensywnie zarówno, kiedy mają pozytywne, jak i negatywne zabarwienie. Odbieramy nie tylko z poziomu umysłu, ale i ciała, ot na przykład gdy pocą się nam dłonie na widok maila od szefa, albo gdy ktoś pochwali nas za coś, do czego nie przyłożyliśmy ręki. Tak naprawdę każde miejsce pracy, niezależnie od tego czym się zajmujemy, przesiąknięte jest emocjami. Zwykło się mawiać, że tam, gdzie pojawiają się ludzie, tam zawsze są jakieś emocje. A jednak gros z nas nosi w sobie przekonanie, że praca to obszar, w którym powinno się tonować wszelkie wrażenia. Że dojrzałemu człowiekowi nie wypada ich doznawać, bo to brak profesjonalizmu. Czy zatem w pracy powinno się funkcjonować zupełnie niezgodnie ze swoją naturą? Bo przecież natura ludzka jest wysycona emocjami, odczuciami, wrażeniami, bez względu na to, czy aktualnie znajdujemy się w biurze, w środku lasu czy na szampańskiej imprezie. W nasze człowieczeństwo wpisane jest zatem czucie i doświadczanie różnych stanów emocjonalnych w odpowiedzi na wydarzenia, które są dla nas istotne. Skąd zatem to popularne założenie, że w pracy nie powinno się dopuszczać do siebie żadnych emocji, skoro wszyscy jesteśmy istotami emocjonalnymi bez względu na to, w jakim otoczeniu aktualnie przebywamy? Istniejący pogląd, że emocjonowanie się w pracy jest czymś niewłaściwym wynika z braku rozróżnienia doświadczania emocji od ich okazywania. Okazywanie w sposób niekontrolowany i nieasertywny w pracy jest rzeczywiście zachowaniem, które wprawia postronne osoby w zakłopotanie, a nas stawia w niezręcznej sytuacji, gdy nerwy opadną. Ekspansja swojej złości, niezadowolenia czy euforii bywa naruszająca granice i zwykle fatalnie odbija się na atmosferze w całym zespole. Ludzie, którzy mają na przykład problemy z powstrzymywaniem wybuchów agresji, zwykle są mniej lubiani i paraliżują pracę innych, którzy się ich boją, unikają interakcji. Nadmierne pobudzenie i epatowanie emocjami sprawia, że pozostali pracownicy nie mogą skupić się na swoich zadaniach, że są one wykonywane wolniej. Nie chodzi tu tylko o sytuacje, gdy ktoś np. sporadycznie wybucha szlochem czy wspomnianym gniewem, ale też, gdy jego zachowania są wyrazem entuzjastycznej radości, np. perlisty, głośny śmiech koleżanki z biurka obok może totalnie dekoncentrować skupione na zadaniu osoby. Przez to, że narracja o emocjach bywa mylona z narracją o ich wyrażaniu, wiele osób jest przekonana, że w pracy należy nosić uniform obojętności i wszystkie swoje silne uczucia tłumić i spychać wewnątrz siebie. „Klient nasz pan” – maksyma ta pokazuje nam dobitnie, że praca to nie miejsce na wyrażanie siebie. Klientowi daje się do tego prawo, ale nie pracownikom. Ci mają obowiązek kontenerować uczucia w sobie, nigdy zaś nie eksponować ich wobec rozmówcy. Kategoryczna niemożność odbicia negatywnych emocji jest powodem, dla którego na stanowiskach takich jak szeroko pojęta „obsługa klienta” zauważa się olbrzymią rotację pracowników. Ciężko jest bowiem unieść kaskady emocji, jakie wylewają na pracowników na przykład rozgoryczeni albo zaniepokojeni klienci. Kiedy w pracy przywdziewamy maskę pokerzysty, a dookoła uderzają w nas pioruny naruszające nasze granice (wiecznie wściekły szef, wścibska koleżanka, czy stale roześmiany kolega), to silne emocje, które czujemy, spychane są w kąt. Poker Face to tylko pewien pozór obojętności, pod którym wylęgają się różne przykre uczucia potrzebujące ujścia. Jako że praca nie może być ujściem, szybko staje się nim dom, albo pobliski pub, w którym topi się swoje smutki. To poniekąd dlatego wśród tzw. „białych kołnierzyków” czyli pracowników korporacji zauważa się wiele przypadków stosowania przemocy domowej czy uzależnień. Niewyrażone emocje potrzebują bowiem w końcu wybrzmieć i wybrzmiewają na postronnych osobach, w nieadekwatnych sytuacjach, albo są jeszcze mocniej wypierane i spychane podczas znieczulania się używkami. Coraz częściej mówi się o tym, że zamiast nacisku na kontrolę emocji lepiej jest skupić się na zarządzaniu nimi, czyli na byciu w głębokim kontakcie ze swoim JA. Nie da się bowiem emocjami dobrze zarządzać, jeśli się je wypiera, tłumi czy do końca nie rozumie. Jeśli nie dajemy sobie prawa do przeżywania swoich uczuć i nazywania wprost tego, jakie one są, wkrótce przestajemy rozumieć, co się z nami dzieje. Brak kontaktu z nimi wpływa też fatalnie na naszą komunikację z innymi. Nie ujawniając emocji w pracy, przestajemy być responsywni w kontakcie z drugą osobą. W relacji zaczyna brakować szczerości, prawdziwości, a to przecież podstawa, żeby budować mosty porozumienia. Pragnąc opanować swoje emocje w pracy, stosujemy czasem gorsety sztuczności, przywdziewamy maski obojętności, miejscami nienaturalnie pozwalamy na coraz więcej nadużyć. Jako osoby nieokazujące uczuć dajemy bowiem innym ludziom sygnał, na przykład, że swoimi nie fair zachowaniami wcale nie łamią naszych osobistych barier. I kiedy oni mają przekonanie, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, nas od środka krew zalewa, bo czujemy się nadużyci. Współcześni psycholodzy biznesu twierdzą, że nie chodzi o to, by w pracy ukrywać emocje, tylko by prawidłowo ich używać. Emocje bowiem są bardzo cennym źródłem informacji, że dzieje się nam krzywda, że coś jest nie w porządku, że takie sytuacje są dla nas rozwojowe, prawidłowe, pożądane. Emocje są drogowskazem, który pozwala nam ocenić, czy sytuacje w jakich się znajdujemy, są dla nas dobre, czy niekoniecznie właściwe. Są one dla nas cenną informacją o naszych potrzebach. Bo za każdą emocją stoi jakaś potrzeba – za negatywną niezaspokojona, a zaspokojona za pozytywną. Warto zrobić sobie test: czując w sercu jakąś trudną emocję, zapytać siebie, co czuję i jaka potrzeba stoi za moim odczuciem. Patrząc na emocje przez pryzmat potrzeb, można dojść do słusznego wniosku, że tak naprawdę nie ma złych emocji, bo każda emocja o czymś nam mówi i zaprasza nas do jakiejś refleksji. Niektóre refleksje przychodzą nam do głowy od razu. Gdy czujemy złość, poczucie niesprawiedliwości, to często dobrze rozumiemy, że dzieje się nam krzywda, że potrzebujemy spokoju, że może czas na wprowadzenie zmian. Ale nawet mniej czytelne sygnały emocjonalne jak ukłucie zazdrości mogą być cenną wskazówką, że nie czujemy się docenieni, albo że potrzebujemy popracować nad wiarą w siebie. Zazdrość pozwala nam też czasem wytyczyć sobie cel i nowe pragnienia do zrealizowania. Czasami jest ogromnym motorem do zmian! Kiedy emocje wymagają kontroli? W niektórych sytuacjach mimo wszystko kontrola emocji jest na wagę złota. Gdy czujemy, że nas zalewają, utrudniają życie i rujnują komunikację. Gdy pochłaniają naszą energię i bywają nieadekwatne do sytuacji. Wtedy dobrze jest skorzystać z pomocy i nauczyć się nimi zarządzać poprzez uczestniczenie w terapii albo w różnego rodzaju kursach, na przykład dedykowanych zarządzaniu złością. Nieocenione jest odnalezienie, jakie aktywności hobbystyczne tonują nasze uczucia. To może być sport, rozmowa, albo relaks w ramionach bliskiej osoby. Jeśli emocji w naszym życiu jest wiele, a my jesteśmy ludźmi reaktywnymi (czyli intensywnie reagującymi na wydarzenia), to należy pamiętać, że relaks musi być adekwatny do poziomu napięcia. Im więcej emocji, tym lepiej mieć bardziej pogłębione źródło odprężenia, czyli przykładowo na skołatane nerwy w pracy nie tyle samotny spacer po parku na odtajanie, co spacer plus trening albo inna, dodatkowa regeneracja. Bezpieczne miejsce pracy – miejsce, w którym chcemy być https://blizejsiebie.info Potrzebujemy pracować w takim klimacie, w którym zabieramy głos i dzielimy się pomysłami bez obaw W tym zakresie WSA odwołał się do poglądów zaprezentowanych przez NSA w Warszawie w wyroku z dnia 29 kwietnia 2009 r. (sygn. akt I OSK 814/08), w którym uznano, że względy technologii produkcji ograniczają zakres podmiotowy stosowania § 25, co oznacza, że nie dotyczy on pracodawców prowadzących działalność inną niż produkcyjną. . 650 437 77 175 679 494 626 222

miejsce pracy w którym nosi się uniform